[Jacek Śliwerski]
(rzyjontko)Autor
Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście. Więcej na stronie domowej.
W ramach odprężenia #2
Jak już kiedyś pisałem, tak mam zorganizowane stanowisko pracy, żeby mi się edytowany dokument automatycznie "LaTeXował" i odświeżał w oknie xpdfa. Dzisiaj zdradzę sekret mojego rozwiązania.
Zaczynamy od zainstalowania sobie dnotify (warto mieć przy tym odpowiednio skonfigurowane jądro), które będzie odpalać LaTeXa za każdym razem jak zachowamy plik. Następnie tworzymy Makefile oraz króciutki skrypcik update.sh:
#!/bin/sh
make | grep -v 'aktualne'
true
Teraz wystarczy już tylko uruchomić dnotify:
dnotify -M . -e './update.sh'
Jaki jest tego wszystkiego efekt? Za każdym razem, gdy zachowuję plik msc.tex uruchamia się LaTeX (na konsoli wyświetla się tylko napis "LATEX [msc.pdf]") i jeśli wszystko jest ok, to nie dzieje się nic poza tym. W przeciwnym przypadku z głośnika odzywa się krótkie uderzenie basu, a na konsoli pojawia się komunikat błędu. Zamiast true można w Makefile'u wstawić xpdf -remote xxx -reload, co spowoduje przeładowanie dokumentu. Ale ja już nie używam xpdfa (dzisiaj zainstalowałem sobie evince), więc widok muszę odświeżać sobie ręcznie.
03 lipca 2005, 20:05:23