Skip to: Site menu | Main content

Autor

Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście. Więcej na stronie domowej.

Optymizm

Czepianie, Wynurzenia

Pierwszą poważną przeszkodą na drodze do uzyskania tytułu magistra informatyki był na moich studiach egzamin z logiki

"Program wykładu logiki dla informatyków nie jest trudny — w następnych semestrach będziecie Państwo słuchali dużo trudniejszych wykładów. Mimo to co roku znaczna część studentów nie zdaje egzaminu z logiki."

Na moim roku, w pierwszym terminie, po obniżeniu progu punktowego egzamin zdało 25 osób (z ok. 150). Czy problemem jest trudność tego egzaminu? Trudno powiedzieć. Ale od tamtej pory nie ulega mojej najmniejszej wątpliwości, że ludzki optymizm nie zna granic.

Egzamin ów składa się z dwóch części.

  1. Pierwszą (tzw. połówkę) zdaje się już w grudniu. Obejmuje ona tylko część materiału i można z niej uzyskać maksymalnie 40 punktów.
  2. Druga część organizowana jest w sesji, obejmuje cały materiał wykładu i można z niej otrzymać maksymalnie 60 punktów.

Aby zdać, należało z obydwu części zdobyć w sumie 33 punkty (25 po obniżeniu progów).

Jako urodzony pesymista skalkulowałem, że zdobycie mniej niż 0,4*33=13,2 punktów na egzaminie połówkowym nie pozwala mi wierzyć w końcowy sukces. Dlaczego? Spodziewałem się bowiem, że w drugiej - trudniejszej - części egzaminu zdobędę maksymalnie taką część punktów, jaką część uda mi się zdobyć w pierwszej części. Rozmawiając z kolegami po pierwszej części egzaminu, zauważyłem, że mają na ten temat zupełnie inne spojrzenie. Oddanie jednego zadania (wartego maksymalnie 10 punktów) uznawali za sukces. Byli nawet tacy, którzy na egzamin połówkowy przyszli tylko po to, aby zobaczyć jak wyglądają zadania.... bo przecież aby zdać wystarczy niewiele ponad połowa punktów z egzaminu końcowego.

Skąd w ludziach ten bezgraniczny optymizm? Jak z czterech porażek z rzędu można wnioskować, że za piątym razem się uda?

"All the failed and troubled software development efforts you've been involved in have one elemnt in common... you."

03 września 2006, 13:38:02

Komentarze

q, 03 września 2006, 19:43:04

Dzizas, jeszcze raz powiesz, ze ja zrzedze i marudze! Normalnie mozesz sie obwolac naczelnym pesymista IV RP na emigracji. A ten cytat skad? Taki troche po angolsku, imho..

rzyjontko, 03 września 2006, 20:33:30

Cytat stąd:
http://www.hacknot.info/hacknot/action/showEntry?eid=89
Ale tak w ogóle, to każdy ma prawo do zrobienia błędu, również w języku ojczystym.

q, 03 września 2006, 21:03:26

Alez nie twierdze, ze nie, zwracam tylko uwage, ze nieco kulawy, na wypadek, gdybys cytowal samego siebie :P A zrodlo swoja droga dobrze podac.

bazyl, 25 września 2006, 08:43:33

Poprawka - było nas 220 na roku z czego 200 zdawało naszą logikę (chcieli przenieść się z lic na mgr). W pierwszym terminie zdało 30 osób. Równiutko. W drugim 34 osoby ;]
Znam te liczby aż za dobrze, bo wyrył mi się w pamięć ten stres ;]

Treść komentarza można formatować zgodnie ze składnią Textile.
Odpowiedzi śledzić można przy pomocy RSS RSS .