[Jacek Śliwerski]
(rzyjontko)Autor
Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście. Więcej na stronie domowej.
Praga
Jak już zdążyłem napisać, spędziliśmy sobie długi weekend w Pradze. Wszystkie zdjęcia można znaleźć w galerii Karoliny.
Wszyscy wiedzą, że czeski to bardzo śmieszna języka jest, tak więc napotkaliśmy całą masę różnych śmiesznych napisów, z których najśmieszniejszy to śmieszne śmieci:
Od znajomego Karoliny, prażanina prowadzącego portal o Warszawie, dostaliśmy namiary na knajpki, w których można bardzo dobrze i niedrogo zjeść. A ponieważ byliśmy zadowoleni, to polecam dalej:
- Trzykrotnie stołowaliśmy się w Česky Kuchyně (nie jestem pewien pisowni) na ulicy Havelskiej, jak się idzie od rynku do stacji metra Můstek. Jest to lokal samoobsługowy, w którym podają tradycyjne czeskie, domowe jedzenie po bardzo przystępnych cenach, a panie kucharki rozumieją polskie nazwy potraw (a przynajmniej ta, która nas obsługiwała wiedziała co znaczą słowa "ziemniaki" i "rosół"). Knedliki z gulaszem i kapustką (polecam!) kosztują poniżej 100 koron (ok 14zł).
- Drugie, warte polecenia miejsce, to restauracja Lucerna w pasażu Lucerna, tuż przy jego wejściu od strony ulicy Vodičkovej. Schodzi się po schodach w dół i potem w prawo. Lokal wygląda może niezbyt reprezentacyjnie, ale jedzenie podają fantastyczne i również niedrogie.
Poza tym miasto, nawet w tak (zdawać by się mogło) niesezonowym okresie, przeżywa ciągłe oblężenie turystów. W okolicach równych godzin ciężko jest się przedostać przez rynek, most Karola czy Zlatą Uličkę. Ale fajnie było.
04 listopada 2006, 15:27:15
Komentarze
q, 05 listopada 2006, 18:03:23Česká kuchyně.