[Jacek Śliwerski]
(rzyjontko)Autor
Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście. Więcej na stronie domowej.
Europejka
Kilka dni temu skończyłem czytać "Europejkę" Manueli Gretkowskiej wypożyczonej z dreźnieńskiej biblioteki państwowo-krajowo-uniwersyteckiej
Normalnie nie zdecydowałbym się na przeczytanie książki osoby, która jest powszechnie uznana za skandalistkę. Mnie skandaliści nudzą. Byłem kiedyś na takim przedstawieniu p.t. "Sex, Fucking, Shopping and CośTamJeszcze" i wynudziłem się za wszystkie czasy.
Ale miało być o książce. Więc dziewczyna namówiła mnie, żebym przeczytał tylko pierwszą notatkę ("Europejka" to dziennik). Okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Autorka jest nie bardziej skandaliczna od mojego imiennika - jednego z popularniejszych (jak sądzę) joggerowiczów i idę o zakład, że chodzi od niego częściej do kościoła. Poza tym babka ma dosyć trzeźwe i racjonalne spojrzenie na otaczającą rzeczywistość, więc czyta się to dosyć dobrze. Z moich spostrzeżeń:
- Manuela mieszkała w dzieciństwie przy Spornej 16. Ponieważ to bardzo niedaleko miejsca, gdzie 14 lat z okładem przemieszkałem (w kościele przy Spornej brałem pierwszą komunię), sprawdziłem dokładnie gdzie znajduje się numer 16 - to tzw. stara Sporna - zapadnięte rudery, studnie na podwórkach, jednym słowem wieś w mieście.
- Drażniło mnie, że przez całą niemalże książkę przewija się postać jej byłego męża, któremu co i rusz musi wbijać jakąś szpilę. Mnie pojęcie pampers z niczym się nie kojarzy, Wikipedii również. Więc o co chodzi? Z drugiej strony, przewijający się non-stop Muniek w ogóle mi nie przeszkadzał - wręcz przeciwnie, wzmianki o nim wydawały mi się zabawne.
Generalnie rzecz biorąc: dobrze mi się to czytało i polecam innym.
A tak nawiasem mówiąc, to ciekaw jestem w ilu polskich bibliotekach publicznych można znaleźć książki tejże autorki.
08 listopada 2006, 21:28:03
Komentarze
q, 09 listopada 2006, 09:07:21W SLUBie jest w ogóle 5 jej książek (i m.in. 9 Kapuścińskiego, w tym niektóre [nie]stety po niemiecku, i kilkanaście Sapkowskiego – cóż za marnowanie miejsca na półkach ;), a z całym szacunkiem dla Twojego imiennika, moim zdaniem nie ma tu w ogóle czego porównywać. Widzisz, próbowalam Cię namówić na Sceny z życia pozamałżeńskiego, ale teraz rozumiem, że byś się wynudził (czyżby życie nie miało dla Ciebie tajemnic? ;) – a szkoda, szkoda.. ;-9 Poza tym Szamanka (Gretkowska napisała scenariusz) też zdecydowanie odbiega od tego, co mogłeś przeczytać w Europejce. A zmieniając tematykę, to felietonu Twojego imiennika nie wycinano chyba ręcznie ze wszystkich egzemplarzy popularnego czasopisma.. ;) Natomiast jeśli chodzi o pampersy, to dla mnie był to zawsze synonim młodych wilków – na I roku miałam zajęcia z młodą dziewczyną, która opowiadała nam, jak to w pierwszej połowie lat 90. po anglistyce uganiali się headhunterzy i oferowali co lepszym bajeczne zarobki. Ci wybrańcy to dla mnie byli wlaśnie pampersi – świeżo po studiach (albo jeszcze na studiach), zero doświadczenia, a już kariera, fura, skóra i komóra. Dla mojej mamy są to gówniarze (w naszym wieku ;), którzy zastępują stare kadry po zmianie ekipy rządzącej.
q, 09 listopada 2006, 09:11:34P.S. Shopping and Fucking, afaik.