Skip to: Site menu | Main content

Autor

Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście. Więcej na stronie domowej.

Europejka

Wynurzenia

Kilka dni temu skończyłem czytać "Europejkę" Manueli Gretkowskiej wypożyczonej z dreźnieńskiej biblioteki państwowo-krajowo-uniwersyteckiej
Europejka

Normalnie nie zdecydowałbym się na przeczytanie książki osoby, która jest powszechnie uznana za skandalistkę. Mnie skandaliści nudzą. Byłem kiedyś na takim przedstawieniu p.t. "Sex, Fucking, Shopping and CośTamJeszcze" i wynudziłem się za wszystkie czasy.

Ale miało być o książce. Więc dziewczyna namówiła mnie, żebym przeczytał tylko pierwszą notatkę ("Europejka" to dziennik). Okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Autorka jest nie bardziej skandaliczna od mojego imiennika - jednego z popularniejszych (jak sądzę) joggerowiczów i idę o zakład, że chodzi od niego częściej do kościoła. Poza tym babka ma dosyć trzeźwe i racjonalne spojrzenie na otaczającą rzeczywistość, więc czyta się to dosyć dobrze. Z moich spostrzeżeń:

Generalnie rzecz biorąc: dobrze mi się to czytało i polecam innym.
A tak nawiasem mówiąc, to ciekaw jestem w ilu polskich bibliotekach publicznych można znaleźć książki tejże autorki.

08 listopada 2006, 21:28:03

Komentarze

q, 09 listopada 2006, 09:07:21

W SLUBie jest w ogóle 5 jej książek (i m.in. 9 Kapuścińskiego, w tym niektóre [nie]stety po niemiecku, i kilkanaście Sapkowskiego – cóż za marnowanie miejsca na półkach ;), a z całym szacunkiem dla Twojego imiennika, moim zdaniem nie ma tu w ogóle czego porównywać. Widzisz, próbowalam Cię namówić na „Sceny z życia pozamałżeńskiego”, ale teraz rozumiem, że byś się wynudził (czyżby życie nie miało dla Ciebie tajemnic? ;) – a szkoda, szkoda.. ;-9 Poza tym „Szamanka” (Gretkowska napisała scenariusz) też zdecydowanie odbiega od tego, co mogłeś przeczytać w „Europejce”. A zmieniając tematykę, to felietonu Twojego imiennika nie wycinano chyba ręcznie ze wszystkich egzemplarzy popularnego czasopisma.. ;) Natomiast jeśli chodzi o pampersy, to dla mnie był to zawsze synonim młodych wilków – na I roku miałam zajęcia z młodą dziewczyną, która opowiadała nam, jak to w pierwszej połowie lat 90. po anglistyce uganiali się headhunterzy i oferowali co lepszym bajeczne zarobki. Ci wybrańcy to dla mnie byli wlaśnie pampersi – świeżo po studiach (albo jeszcze na studiach), zero doświadczenia, a już kariera, fura, skóra i komóra. Dla mojej mamy są to gówniarze (w naszym wieku ;), którzy zastępują stare kadry po zmianie ekipy rządzącej.

q, 09 listopada 2006, 09:11:34

P.S. „Shopping and Fucking”, afaik.

Treść komentarza można formatować zgodnie ze składnią Textile.
Odpowiedzi śledzić można przy pomocy RSS RSS .