[Jacek Śliwerski]
(rzyjontko)Autor
Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście. Więcej na stronie domowej.
Jak hosting, to nie w Polsce
Ostatnio szukałem hostingu. Miałem jednak przy tym dosyć... nietypowe wymagania. Problem polega na tym, że czasami potrzebuję sobie uruchomić jakąś swoją usługę, która byłaby dostępna przez Internet z całego świata. Pogadałem ze znajomymi z pracy, którzy polecili mi wynająć sobie wirtualny serwer. Tak się akurat składa, że jeden z nich wynajmuje serwer dedykowany w strato.de i jest bardzo zadowolony. Zajrzałem na stronę i okazało się, że firma owa oferuje również serwery wirtualne za niewygórowaną (jak na mój gust) cenę.
Pomyślałem sobie jednak, że przecież taką samą usługę mogę sobie zamówić w Polsce. Wybrałem się na poszukiwania do googli. Hasło "serwery wirtualne" zwróciło całą listę firm zajmujących się hostingiem, ale żadna z nich nie oferuje pełnego dostępu do maszyny. Bo trzeba tu wiedzieć, że usługi hostingowe są różnej maści:
- Hosting stron www to oczywiście najpopularniejszy rodzaj usługi. Do naszego konta mamy zazwyczaj dostęp przez interfejs www, gdzie możemy sobie sprawdzić ilość wykorzystanego miejsca na dysku, transferu itp. Zazwyczaj otrzymuje się również dostęp do możliwości tworzenia subdomen, zakładania kont pocztowych, ftp itp... takich dostawców jest bez liku.
- Kolokacja serwera to jakby przeciwny biegun rynku. Kupujemy sobie serwer rackowy i wysyłamy do serwerowni. Usługodawca podłącza nasz serwer do UPSa, kabla sieciowego i tyle. Reszta, to nasza sprawa.
- Serwer dedykowany to coś pomiędzy. Od kolokacji różni się tym, że nie kupujemy serwera, tylko wynajmujemy go od usługodawcy. Poza tym serwer jest do naszej wyłącznej dyspozycji.
- Serwer wirtualny to taka tańsza wersja serwera dedykowanego. Na serwerze usługodawcy zainstalowanych jest kilka wirtualnych maszyn (np. za pomocą VMWare), a my uzyskujemy dostęp do jednej z nich.
Ponieważ serwer potrzebuję do własnej zabawy, a nie do prowadzenia poważnego biznesu, postanowiłem znaleźć taki właśnie wirtualny serwer, na którym zainstalowałbym sobie moją ulubioną dystrybucję Linuksa i uruchomił na niej wszystko to, co mi do zabawy potrzebne. I jeszcze tydzień temu byłem wprost przekonany, że w Polsce nikt nie oferuje usług tego typu. Ale łażąc w weekend po różnych stronach, trafiłem na firmę Warsaw DataCenter, która takie usługi udostępnia.
Udałem się na ich stronę, aby sprawdzić, ile ta przyjemność może kosztować... Sama usługa ukryta jest pod maluteńkim guziczkiem z napisem vps (virtual private server). Wchodzimy, a tam tabelka z informacją o trzech różnych planach taryfowych. Różnią się one powierzchnią dysku (max to 8GB, w najtańszym planie w strato.de użytkownik dysponuje dziesięcioma GB), ilością transferu (max 110GB, najtańszy plan w strato obejmuje 500GB) oraz liczbą adresów IP. Nie ma informacji o ilości dostępnego RAMu bądź maksymalnej ilości wirtualnych serwerów przypadających na fizyczny komputer. Ale co tam (sobie pomyślałem) - przynajmniej miałbym do czynienia z kimś, kto mówi po polsku. Niestety, cen też na tej stronie nie znalazłem. W ramach desperacji wypełniłem formularz zamówienia oferty. Wpisałem swoje dane, adres email i numer telefonu, wcisnąłem "Rejestruj"... Operacja nie powiodła się, gdyż nie wypełniłem obowiązkowego pola "Nazwa firmy". WTF? Od kiedy nazwa firmy jest obowiązkowym polem? Nic to, pomyślałem, i wpisałem "osoba fizyczna". Dziś (czyli po upływie DWÓCH dni roboczych) otrzymałem mejla od pana Grzegorza Pilarskiego informującego mnie, że firma WDC nie świadczy usług osobom fizycznym.
Postanowiłem więc pana Grzegorza poinformować, że istnieją firmy na tym kontynencie, które oferują hosting wirtualnych serwerów, uruchamianych "od ręki" dla każdego klienta. Na stronie strato.de nie musiałem szukać ceny, nie musiałem szukać warunków, nie musiałem szukać niczego. To nie ja walczę o usługodawcę, to usługodawca walczy o mnie. Za kwotę 40eur można na rok wynająć serwer wirtualny z wybraną domeną. Przy zamówieniu podałem numer telefonu, na który przyszedł kod potwierdzający zamówienie. Po tym jak go wpisałem na odpowiedniej stronie, serwer został przygotowany do pracy w ciągu... może godziny. No, ale widać firma WDC ma tak olbrzymią ilość klientów firmowych, że nie opłaca się schylać po takich szaraczków jak ja... Życzę powodzenia.
30 stycznia 2007, 18:45:50
Komentarze
Wiesz, wszystko jest kwestią ceny. Ja mam wykupiony wirtualny hosting w firmie, która dzierżawi serwer w Niemczech u Hetznera – www.hetzner.de
Problem polega na tym, że cena jest kwestią konkurencji.
A w KEI dowiadywałeś się? Znajomy ma własny serwer w ich serwerowni. Także oferują hosting z własnym IP.
BTW: Jesteś pewien tego adresu Hertznera? Bo mój iceweasel nie odnajduje takiego adresu.
Literówkę walnąłem, przepraszam za zamieszanie. Hetzner.
Sprawdziłem KEI - nie oferują wirtualnych serwerów, najtańszy serwer to ok 400zł... miesięcznie! Hetzner, nawiasem mówiąc, też nie oferuje wirtualnych serwerów. Ludzie! Czy my żyjemy w średniowieczu?
Dawid Gatti, 31 stycznia 2007, 10:29:03rzyjontko: totlanie sie zgadzam :/ ja mam wykupine konto na nazwa.pl, mialem porpzednio w innej firmie i bylem niezadowolony. ale z nazwa.pl tez nie jestem, generlanie maja Cie w dupie. kupiles, nie podoba sie, spadaj an drzewo. jak im powiesz ze jestesz nich niezadowolony nawet sie nie pofatyguja dowiedziec dlaczego i czy moga cos lepiej zrobic, milcza i maja nadziej ze problem, czyli Ty wyniesiesz sie od nich jak najszybiciej.
jak bede musial przeniesc sie do kogos innego obadam niemcow :)
q, 01 lutego 2007, 07:51:28Ja w sprawie p. Grzegorza – otóż „DWA dni robocze” to pestka przy tym, z czym można spotkać się tutaj (w .de, znaczy, dla niewtajemniczonych). Ja odpowiedzi od MAXXonair, do którego zapytanie wysłałam 23.12., doczekałam się.. 08.01. Rozumiem, że Święta, ale to był DZIESIĄTY dzień roboczy. A i tak odpowiedzieli mi na tylko jedno z dwóch pytań, pomijając milczeniem to dla mnie ważniejsze (a dla nich wielce niewygodne). Ty przynajmniej dostałeś wyczerpującą odpowiedź ;)
q, 01 lutego 2007, 07:53:53Przepraszam, nie dziesiąty, ale ósmy. Co i tak wiele nie zmienia.
Taki jeszcze znalazłem – www.servage.net