Skip to: Site menu | Main content

Autor

Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście. Więcej na stronie domowej.

O tym jak nie poszedłem na interview

Czepianie, Wynurzenia

Wstęp

Z cyklu: o tym jak nie pracuję w... dziś będzie o firmie Siemens... to znaczy BenQ... to znaczy Rinf.

Telefon z pytaniem o to, czy jestem zainteresowany pracą w firmie Siemens. Umawiam się na rozmowę we wrocławskim biurze firmy... Rinf - widać duże firmy zlecają mniejszym firmom znalezienie pracowników (sobie pomyślałem). Pani pyta mnie o moją wiedzę, doświadczenie, ale tak naprawdę interesują ją nazwy języków programowania - wszak jej jedynym zadaniem jest wręczenie mi odpowiedniego testu...

Test

... dwóch testów, gwoli ścisłości. Pierwszy z Javy, drugi z C++. Zadania typu: przeanalizuj poniższy fragment kodu i odpowiedz na pytanie, co robi:

  1. Nie kompiluje się.
  2. Wykonanie kończy się nieobsłużonym wyjątkiem.
  3. Program wypisuje 10.
  4. Program wypisuje 11.

STL, wielokrotne dziedziczenie, template'y... no, jednym słowem nie podobał mi się ten test. Nie miałem prawa go dobrze napisać, więc napisałem go byle jak. Nie miało to zresztą dla mnie większego znaczenia, bo nie spieszyło mi się specjalnie ze znalezieniem pracy. Mimo to, jeszcze tego samego dnia (a może następnego) poinformowano mnie, że zostałem zakwalifikowany do następnego etapu rekrutacji, którym miało być...

Szkolenie

Dowiedziałem się, że szkolenie trwa dwa dni (sobota/niedziela), obejmuje wiedzę z zakresu autoprezentacji i języka angielskiego, i jest obowiązkowe. Udałem się zatem w sobotę na Klecinę i razem z grupą kilkunastu innych osób wziąłem udział w podnoszeniu swoich soft skills.

Zadaniem pana trenera było przekonanie nas, że wszyscy się świetnie nadajemy do pracy w firmie Siemens. Żeby dodać nam otuchy, pan trener dowodził nam, że mamy wyższe kwalifikacje (i znacznie bogatsze doświadczenie) od pani sprzątaczki, a dowolnego języka skryptowego możemy się nauczyć w czasie krótszym niż od momentu rozmowy kwalifikacyjnej do momentu rozpoczęcia pracy. Tyle optymizmu wlał w nasze serca, że aż ktoś się spytał o pensję, na jaką można liczyć na starcie.

Ale czy pensja jest naprawdę tak ważna? Najważniejsze, że będziemy pracować w znanej na całym świecie międzynarodowej korporacji zapewniającej bezpieczeństwo stałego zatrudnienia... czy jakoś tak.

Zasadniczo rzecz ujmując, to szkolenie przygotowywało nas do rozmowy kwalifikacyjnej, którą odbyć mieliśmy w firmie Siemens. Pracowalibyśmy dla firmy BenQ (a może BenQ-Siemens, tego nawet trener podówczas nie wiedział). Natomiast zatrudnieni bylibyśmy w firmie Rinf... przynajmniej na początku. Bo po roku (albo pół) firma Siemens (albo BenQ) przejęłaby nas do siebie. Wrócimy do tej konstrukcji po szkoleniu z języka angielskiego.

Angielski dla kandydata

Sala, w której siedzieliśmy od godziny 8 rano bez obiadu, została nieco przemeblowana. Gdy wróciliśmy, stały w niej tylko krzesła ustawione na planie okręgu. Zajęliśmy swoje miejsca, a prowadzący szkolenie Irlandczyk rozpoczął tworzenie nastroju grozy. Zamysł był taki, że jeśli będzie się zachowywał jak osoba niepoczytalna i nieobliczalna, będzie nagle podnosić, to znów ściszać ton głosu, to poczujemy się jak na rozmowie kwalifikacyjnej. Wyrywał nas więc jednego po drugim i każdy musiał się przedstawić i powiedzieć jakie studia skończył. Na koniec każdy musiał mieć idealnie opanowaną formułkę My name is... I have graduated from... I have studied.... I po tym, jak dowiedziałem się, co studiowali moi współtowarzysze niedoli, stwierdziłem, że chyba nie mam ochoty pracować tam, gdzie oni... z całym szacunkiem dla wszystkich nauczycieli fizyki. Większość uczestników miała poważne problemy z przedstawieniem podstawowych faktów dotyczących swojej osoby. Ponieważ dalsze szczegóły bogatych karier moich współtowarzyszy niespecjalnie mnie interesowały, postanowiłem zrezygnować z drugiego dnia szkolenia, a tym samym z rozmowy kwalifikacyjnej z Hansem (czy innym Helmutem).

Epilog

O co w tym wszystkim chodziło? Firma Siemens dysponowała określonymi limitami rocznego zatrudnienia. Aby móc zatrudnić większą (niż dozwolona) liczbę osób, wynajmowała firmy zajmujące się body leasingiem (zwanym również human resources, ew. outsource'ingiem), które zatrudniały tych dodatkowych ludzi za niewielką prowizją. Ponieważ handlarzy jest wielu, każdy stara się złapać jak największą liczbę niewolników i wyposażyć ich w jak najlepszą broń, aby przeżyli jak najwięcej walk na igrzyskach. Hojnie obdarowując ludzi szkoleniami i kursami języka angielskiego oraz przygotowaniem pod kątem konkretnej rozmowy kwalifikacyjnej, firma Rinf zwiększała szanse swoich ludzi na zgodę Siemensa na zatrudnienie dla BenQ w firmie Rinf.

02 lutego 2007, 22:52:50

Komentarze

GiM, 02 lutego 2007, 23:47:13

omg, miałeś do czynienia z krwiożerczym RINF, współczuję i cieszę się, że taki wpis się pojawił, może innych ostrzeże (ja na szczęście nie miałem z nimi do czynienia, zostałem wcześniej ostrzeżony)

lemiel, 03 lutego 2007, 00:09:50

Inne korporacje też tak mają, i robią to na całym świecie. Popracować tak można dłuuugie lata.
Contractors albo w polskim slangu „traktorzy” nazywają się ci pracownicy.
A zatrudniają tak też wybrane przez siebie osoby zlecając ich zatrudnienie przez pośrednika.
Oczywiście jest się pracownikiem drugiej kategorii.
A ta prowizja wcale nie jest taka mała, bywa, że to drugie tyle co zatrudniony dostaje.

W samym Siemensie szukają ludzi, ale tak konkretne wymagania są co do wiedzy i nazwijmy to osobowości, że takich ludzi nie ma na rynku, bo pracują w miejscu z którego nie opłaca im się odchodzić, albo wyjechali z kraju.

Piotr Konieczny, 03 lutego 2007, 04:43:39

W brytyjskim kregu contractors akurat trzepia najwieksza kasiore ;-) Koles jest zakontraktowany do konkretnego zadania (ktore moze byc tak ogolne jak np. „general perl programming”) i pracuje na normalnych zmianach przez dwa tygodnie, uchodzac za specjaliste w danej dziedzinie (i kurcze, patrzac na CVs takich ludzi – faktycznie sa hackerami i maja mega skilla).

Najlepsze jest to, ze przez te dwa tygodnie, za godzine pracy dostanie nie 20-30 funtow, ale 50-60… wiec jak skonczy mu sie kontrakt, to ma kolejne dwa tygodnie na szukanie nowego pracodawcy…

Generalnie, kontraktorem fajnie byc, ale CV trzeba miec mocne. (Wspomniany przeze mnie general perl programmer byl jedna z osob pomagajacych przy rozwoju jezyka od 95 roku)

Dawid Gatti, 03 lutego 2007, 09:30:24

Jacek, mam pomysła na Twoja nowa prace ;D chodz na rozmowy kwalifikacyjne i potem pisz o tym na blogu ;D Ostatnio jak zaczalem wlasny misterny plan chodzenia po frim i „szukania pracy” to natrafilem na fajne zeczy ;)

p.s dobry post :)

rzyjontko, 03 lutego 2007, 11:38:31

Praca kontraktowa różna może być. Zastanawiam się, czy nie należałoby powiedzieć, że Rinf to firma, która daje szanse na pracę tym, którzy inaczej (nie ukrywajmy tego) szans byliby pozbawieni.

lemiel, 03 lutego 2007, 14:11:44

Jacek masz rację, bo często jako kontraktorzy zatrudniani są studenci kierunków humanistycznych, a pracują jako „informatycy”. I na takie stanowiska innych i inaczej nie zatrudniają, bo rasowy informatyk nie będzie się zajmował HD albo opracowywaniem incydentów czy błędów, i za takie nie ukrywajmy, mniejsze pieniądze. A inni są po prostu za słabi albo, co też się może zdarzyć, za nisko się ocenili/wycenili na rozmowie.
Ale nie zmienia to sytuacji, że dziwnie się pracuje w takim mieszanym zespole, co na przykład dobrze widać przy słuchaniu opowieści gdzie kto był na wakacjach, na Majorce czy pod namiotem na Mazurach, itp.
Ale wiadomo ekonomia, stąd outsourcing takich usług.

IT prostytutka, 23 lutego 2007, 16:45:49

Ja takze dostalem kontakt od milej pani z wroclawskiego oddzialu rinfa. Tym razem nie chodzilo o Benq/Siemens a o projekt realizowany u nich. Postawilem troche zaporowa stawke w postaci kilkunastu tys. na miesiac ale pani sie nie wzruszyla i brnela dalej. Zobaczymy co z tego bedzie.

rzyjontko, 23 lutego 2007, 20:51:15

Zaproponują Ci pracę za… 3,5 brutto. Tak obstawiam.

IT prostytutka, 26 lutego 2007, 11:27:27

Wiesz, ja na brak zajec i kopiejki za bardzo nie narzekam, wiec od 3,5 tys moga proponowac jesli to bedzie w Euro :-) W przeciwnym wypadku traca tylko czas

Treść komentarza można formatować zgodnie ze składnią Textile.
Odpowiedzi śledzić można przy pomocy RSS RSS .