[Jacek Śliwerski]
(rzyjontko)Autor
Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście. Więcej na stronie domowej.
Łikend dobiega końca
W ramach kontynuacji mojego dzieła reformacji języka polskiego chciałem zaproponować Wam wprowadzenie do naszej mowy ojczystej słowa łikend. Motywuję to następująco:
- Słowo to jest w powszechnym użyciu.
- Angielska pisownia innych słów (np. biznesmen) została już z powodzeniem zastąpiona polską transkrypcją.
- Inne narody (patrz zdjęcie poniżej, wykonane w słoweńskim mieście Koper) postąpiły analogicznie.
24 czerwca 2007, 22:23:21
Komentarze
Znaczy się mogło by być wikend ;)
Dawid Gatti, 25 czerwca 2007, 08:25:56Hmm, a czy to sie juz nie przyjelo przypadkiem? bo mi sie wydaje, ze czesto ludzie pisza wikendowo podobne odmiany.
kasia j, 25 czerwca 2007, 11:38:03to jeszcze biznesłumen
Wikend? Ale wymawiacie to przez ‘wu’? Bo ja przez ‘eł’. A co do biznesłumen… to chyba bardziej powszechną formą jest biznesmenka… o, nawet mój słownik zna takie słowo.
Kiedyś czytałem, że RJP jest przeciw temu spolszczeniu, bo nie ma w języku polskim miękkiego ‘ł’ („łi”) – musiałoby być „łykend”, bo „ł” jest traktowane jako głoska twarda.
Nie to, żebym się do jakiejś burżuazji poczuwał, albo wywyższać się próbował, ale „łykend” brzmi tak trochę... rustykalnie.
Ja tam widziałem na pewnej stronie jeszcze propozycję pisowni uikend, co podobno miałoby respektować zasadę historyczną.
Dzięki za linka! Przychylam się również do formy uikend.
Karolina, 28 czerwca 2007, 22:30:10A ja nie. Aż się prosi wymowa jak w „uiścić”..