[Jacek Śliwerski]
(rzyjontko)Autor
Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście. Więcej na stronie domowej.
Atak gołębi
Od jakiegoś czasu prowadzimy wojnę z gołębiami. Przed naszą przeprowadzką balkon został oczyszczony z pięcioletniej warstwy ich odchodów, ale już po kilku miesiącach gołębie zaczęły wracać na "swój" teren. Na początku próbowaliśmy je ignorować i odganialiśmy od czasu do czasu. Niestety, gołębie postanowiły na dobre przejąć nasz balkon i chyba nawet wykurzyć nas z mieszkania. Codziennie rano, między piątą a szóstą rano, raczyły nas swoimi odgłosami, nie dając spać.
Naszym pierwszym kontratakiem było wystawienie kruka:

Niestety, nasz fortel szybko stracił na sile rażenia, w związku z czym dodaliśmy mu żółty wiatraczek. Ale i wiatraczek nie pomógł. Gołębie wciąż wracały.
Wreszcie pod koniec zeszłego tygodnia postanowiłem rozwiesić siatkę tak, aby zasłaniała cały balkon. Niestety, i to okazało się za mało, bo gołębie znalazły lukę przy ścianie. Zastawiłem ją deską - to ją przewróciły. Więc podparłem deskę drugą:
Dziś z rana gołębie przypuściły kolejny szturm. O 6:45 rano dwa gołębie, rzutem na siatkę, wdarły się na nasz balkon i zaintonowały pieśń bitewną. Nie mogliśmy im tego przepuścić. Po dwóch godzinach ciężkiej walki udało nam się odbić balkon i rozpoczęliśmy umacnianie naszych pozycji.
Niestety... nie pomogło. Idąc z przystanku tramwajowego do domu, zauważyłem wroga po naszej stronie szańców. Zakradłem się do domu, powolutku uchyliłem drzwi (wychodząc z domu zostawiłem uchylone okna i drzwi balkonowe), po czym wdarłem się do mieszkania. Na szczęście, było czyste. Skoczyłem do okna, żeby ocenić straty - trzech wrogów patrolowało teren. Poczekałem na posiłki (Karolina wyszła dzisiaj trochę później z pracy), po czym przystąpiliśmy do kontrataku. W pierwszej kolejności musieliśmy zniszczyć część umocnień, aby przy pomocy naszej jedynej broni

zmusić agresora do wycofania się przez tak przygotowany wyłom.
Po odzyskaniu naszych pozycji zabraliśmy się do dalszego okopywania. W tej chwili wygląda to tak:
Trzymajcie za nas kciuki, bo wróg z całą pewnością nadciągnie jutro ponownie. Oby nasze wysiłki nie poszły na marne i oby nasze obwarowania dały odpór nalotom wroga. W każdym razie, nie zamierzamy pertraktować - żaden rozejm nie wchodzi w grę.
30 czerwca 2008, 21:22:08
Komentarze
cichy, 30 czerwca 2008, 21:28:23Może spróbujcie je czegoś pożytecznego nauczyć ;).
http://www.ted.com/index.php/talks/view/id/261
Kup wiatrówkę ;)
Cichy: fenomenalna prezentacja. Bardzo bym chciał, żeby w pobliżu żyły jakieś kruki – może gołębie by się ich bały.
kubarek, 30 czerwca 2008, 22:03:33Byłaby robota dla mojej ASG snajperki :)
mateyko, 30 czerwca 2008, 22:18:39OJ na froncie ciezko jest, trzymajcie sie! czeka m na dalsze wiesci towarzysze!