[Jacek Śliwerski]
(rzyjontko)Autor
Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście. Więcej na stronie domowej.
A mogłem zostać terrorystą
"Zachód", Czepianie, Niepoważne
Okęcie
Przed wylotem do USA Karolina bardzo dokładnie sprawdziła, co można, a czego nie można wziąć ze sobą na pokład samolotu. Jej podstawowym zmartwieniem był zakaz wnoszenia płynów o objętości ponad 100ml. Znalazła jednak gdzieś przezroczystą kosmetyczkę (wszystkie płyny muszą się znajdować w jednej, wielokrotnie zamykanej przeźroczystej torebce plastikowej o pojemności do 1 litra
) i poprzelewała potrzebne jej kosmetyki do mniejszych buteleczek. Ja natomiast spakowałem mój scyzoryk (z którym nigdy się nie rozstaję) do walizki.
Na kontroli bezpieczeństwa musieliśmy pozbyć się pierwszego przedmiotu - budyniu, który zabraliśmy z (wyłączonej na czas naszej nieobecności) lodówki. Okazało się bowiem, że budyń jest traktowany jako płyn, a jego objętość przekraczała 100ml... najwyraźniej ze 150 ml budyniu też można zrobić bombę.
JFK
Przed powrotem do Polski zapomniałem spakować mój scyzoryk do walizki i miałem go (jak zwykle) w kieszeni spodni. Zorientowałem się dopiero po nadaniu walizki, gdy staliśmy już w kolejce do kontroli bezpieczeństwa. Żal mi go było niezmiernie, bo był jedyną moją pamiątką z wizyty w Szwajcarii.

Ale już wcześniej czytałem o tym, że zasady (zaklinane często formułką "It's the law") mogą być nieubłagane.
Pozostało mi więc tylko jedno rozwiązanie - zgrywać głupa. Wziąłem pudełko i włożyłem do niego wszystkie przedmioty, które miałem w kieszeni: klucze, portfel i scyzoryk... a po przejściu przez wykrywacz metalu odebrałem swój scyzoryk i schowałem z powrotem do kieszeni.
Morał: budyń stanowi znacznie większe zagrożenie niż nóż z dwoma ostrzami.
27 lipca 2008, 18:21:12
Komentarze
George Carlin w “You Are All Diseased” pięknie się nabijał z hipokryzji bezpieczeństwa linii lotniczych:
I’m getting tired of all this security at the airport. There’s too much of it. I’m tired of some guy with a double digit IQ and a triple digit income rooting around inside of my bag for no reason and never finding anything!
As far as I’m concerned, all of this airport security—the cameras, the questions, the screenings, the searches—is just one more way of reducing your liberty and reminding you that they can fuck with you anytime they want.
Bruce Schneier regularnie krytykuje TSA, DHS i inne agencje i rządy z całego świata za „security theatre”. Kiedyś napisał (choć nie mogę teraz tego znaleźć), że ofiary śmiertelne nie są celem ataków terrorystycznych, ale ich skutkiem ubocznym. Terrorystom nie zależy na śmierci ludzi, ale na wywołaniu strachu wśród wszystkich pozostałych i na zmuszeniu rządów do przesadnych reakcji, które wymuszą zmianę stylu życia i ograniczą wolność społeczeństwa.
Tak samo widziałem przeniesiony przez 3 kontrole bagażu osobistego dezodorant. Ale jak babeczce jednej dzwonił pasek do spodni – to by została w samych majtkach o mały włos. Oni już dobrze wiedzą kto jest niebezpieczny. ;)
A wyjąłeś go na pokładzie i pomachałeś pilotowi? :) Zdjęcie ze scyzorykiem na pokładzie byłoby flickrowym hitem ;-)
Andrzej Ś., 02 sierpnia 2008, 11:04:20:) Celnik bardzo dobrze widział, że tam jest scyzoryk, ale jakby Cię zatrzymał, to musiałby zrobić Ci rewizję osobistą, a właśnie mu się skończyły gumowe rękawiczki :D