Skip to: Site menu | Main content

Autor

Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście. Więcej na stronie domowej.

O rzetelności dziennikarskiej słów kilka

Czepianie

Dzisiaj poświęcimy kilka słów mojemu imiennikowi - panu Jackowi Zawadzkiemu. Przeanalizujemy artykuł pana Jacka po to, aby pokazać, że jest on pełen nierzetelnych i niesprawdzonych informacji. Napiętnujemy pana Jacka i poinformujemy go o tym. Może dzięki temu opamięta się i w przyszłości dwa razy sprawdzi o czym pisze.

Chiński paradoks

"Chiński paradoks. Niedemokratyczny kapitalizm lekarstwem na kryzys" - ten właśnie artykuł pana Jacka (podlinkowany dziś na głównej stronie Onetu w dziale Gospodarka) rozbierzemy na części pierwsze i przeanalizujemy fragment po fragmencie pokazując jak wiele kłamstw do niego przeniknęło.

Komuniści, którym przewodził Mao Zedong, przejęli władzę w państwie w 1949 r. Od tego momentu Chiny podążyły drogą ZSRR. Przeprowadzono reformę rolną, prześladowano obszarników i kułaków, znacjonalizowano banki, przemysł, transport i handel. Oszczędzono jednak majątki chińskiej burżuazji.

Zobaczmy zatem, jaki był stosunek Mao do chińskiej burżuazji. 8 sierpnia 1966 roku komitet centralny Komunistycznej Partii Chin wydał "decyzję dotyczącą wielkiej proletariackiej rewolucji kulturalnej", której już trzeci akapit ma następującą treść[1]:

Although the bourgeoisie has been overthrown, it is still trying to use the old ideas, culture, customs, and habits of the exploiting classes to corrupt the masses, capture their minds, and endeavor to stage a comeback. The proletariat must do just the opposite: It must meet head-on every challenge of the bourgeoisie in the ideological field and use the new ideas, culture, customs, and habits of the proletariat to change the mental outlook of the whole of society. At present, our objective is to struggle against and crush those persons in authority who are taking the capitalist road, to criticize and repudiate the reactionary bourgeois academic "authorities" and the ideology of the bourgeoisie and all other exploiting classes and to transform education, literature and art, and all other parts of the superstructure that do not correspond to the socialist economic base, so as to facilitate the consolidation and development of the socialist system.

Jednym zdaniem: burżuazja, pomimo swojej klęski w 1949, próbowała powrócić do łask, ale wielki Mao postanowił porwać proletariat do przeciwstawienia się jej. Na czym więc polegało "oszczędzenie majątków burżuazji"? To wie tylko pan Jacek Zawadzki. Kontynuujmy zatem rozbiór artykułu:

Uwieńczeniem edukacji są studia w jednej z ponad 100 uczelni wyższych.

Nie mogę napisać, że powyższe zdanie jest nieprawdziwe, gdyż jest jak najbardziej zgodne z rzeczywistością. Zastanawia mnie tylko, dlaczego pan Jacek nie napisał, że uwieńczeniem edukacji są studia w jednej z ponad pięciu uczelni wyższych? Zdanie takie byłoby równie prawdziwe i niewiele dalsze od faktycznej liczby uczelni wyższych, których Chińskie Ministerstwo Edukacji szacowało w 2002 roku na ponad dwa tysiące! Arytmetyka nie jest zresztą najmocniejszą stroną pana Jacka. Przyjrzyjmy się następującym liczbom:

(...) wartość chińskiego rynku detalicznego w pierwszym kwartale 2009 r. wyniosła 425 mln dolarów. Pomimo cenzury Internetu rosną również obroty e-handlu. W 2008 r. Chińczycy kupili w sieci towary o wartości 17 mld dolarów

Pomyślmy... jeśli w pierwszym kwartale Chińczycy zakupili towary o wartości 425 milionów dolarów, to w całym roku powinni osiągnąć około dwóch miliardów dolarów. Nie jestem sinologiem i nie wiem kiedy Chińczycy obchodzą święta. Jestem więc w stanie sobie wyobrazić, że na skutek sezonowości sprzedaży, Chińczycy wydadzą w sumie... trzy, pięć, a może nawet dziesięć miliardów dolarów w całym 2009 roku? Tymczasem w 2008 kupili w sieci towary o wartości siedemnastu miliardów (sic!) dolarów... najwyraźniej większość Chińczyków zaopatruje się przez Internet hurtowo... Spójrzmy na inne przytoczone w artykule liczby:

Mieszkańcy miast osiągają dochody trzykrotnie większe niż ci, mieszkający na wsi. Średni dochód w mieście wynosił ok. 1,7 tys. dolarów. Na wsi to tylko 0,5 tys. dolarów.

Pan Jacek nie był tak uprzejmy, żeby poinformować swoich czytelników, czy 1700 dolarów to zarobek miesięczny, roczny, czy może tygodniowy... spróbujmy się więc sami domyśleć. Przy kursie 3zł za dolara, to by było 5100zł... raczej nie jest to pensja miesięczna. Więc jaka? Otóż jest to pensja za pracę wykonywaną przez... cztery miesiące, 22 dni, 6 godzin, 51 minut i 26 sekund... albo (bardziej prawdopodobne) po prostu wyssana z palca. Według Chińskiego Biura Statystycznego, przeciętny mieszkaniec chińskiego miasta zarobił 14638 juanów w pierwszym półroczu 2009 roku. Według Googli, kwota ta to 6188zł 76gr, czyli trochę ponad tysiąc złotych brutto miesięcznie. Na sam koniec przyjrzyjmy się jeszcze ostatniemu akapitowi:

Znaczenie Chin coraz bardziej doceniają światowi przywódcy. Kraj jest stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Przypomnijmy trochę historii panu Jackowi: Chiny są stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ od 1949 roku, czyli od samego jej początku. Z tym, że na początku reprezentowane były przez polityków z Formozy. W 1971 roku (czyli trzydzieści osiem lat temu) reprezentacja Tajwanu została zastąpiona przez władze ChRL we wszystkich agendach ONZ.

Na koniec

Dla mnie istotą demokracji jest pluralizm i wolność słowa. Wolność tę rozumiem jako prawo wszystkich ludzi do wygłaszania opinii, które są nieprawdziwe, szkodliwe, czy wręcz wrogie wobec mnie. Jednak wszystkie pismaki uprawiające tego typu pseudodziennikarstwo muszą się liczyć z tym, że z wolności słowa skorzystać mogą też wszyscy pozostali. Ciekaw jestem niezmiernie jak pan Jacek rozumie wolność słowa.

09 sierpnia 2009, 23:26:12

Komentarze

Jacek Zawadzki, 10 sierpnia 2009, 17:30:10

Powyższy tekst, który jest wybiórczą analizą mojego tekstu, jest doskonałym przykładem, jak łatwo manipulować danymi w internecie. Można wyjąć dowolny fragment z kontekstu i stwierdzić, że autor kłamie.
Ale to także przykład jak trudno weryfikować dane, przy tak dużym zalewie liczb w internecie.
Zostałem wywołany do tablicy, więc odnoszę się po kolei do zarzutów:

1) Stosunek do burżuazji
Mój imiennik cytuje fragment decyzji z 1966 r., a więc z okresu rewolucji kulturalnej. Zestawia to z fragmentem mojego tekstu, który dotyczy początku władzy komunistycznej w Chinach, z czasów reformy rolnej.
Wikipedia: W 1950-1952 przeprowadzono w Chinach reformę rolną, dzieląc między 300 mln chłopów 47 mln ha ziemi (na terenach kontrolowanych przez Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą reformę rolną przeprowadzano od 1946); w trakcie reformy prześladowano tzw. obszarników i kułaków (wielu z nich zamordowano). W pozostałych działach gospodarki (banki, przemysł, transport, handel) znacjonalizowano własność japońskiej, niemieckiej, biurokracji kuomintangowskiej i (w czasie wojny koreańskiej) towarzystw zagranicznych; nie znacjonalizowano własności burżuazji chińskiej.

2) Ilość uczelni w Chinach.
Zarzut tyleż zasadny, co bezsensowny. Ale dla porządku podaję na czym się opierałem.
Wikipedia:
W Chinach działa 10 akademii nauk, z czego najstarszą jest założona w 1949 roku, w Pekinie Chińska Akademia Nauk. Ponadto istnieje 100 szkół wyższych, w tym 29 uniwersytetów. Najstarszą uczelnią jest założony w 1895 roku uniwersytet w Tianjin.

3) Wartość rynku
Autor bloga czyni zarzut, że nie zachodzi prosta liniowa zależność między wielkością obrotów na rynku detalicznym, a kwota wydaną w 2008 r. na zakupy w internecie.
Wartość WEWNĘTRZNEGO rynku detalicznego jest podawana przez chiński odpowiednik polskiego GUS-u, kwota wydana w internecie pochodzi z depeszy Associated Press z lipca tego roku.
Pan Jacek podkreśla, że nie jest sinologiem, ergo nie zna sie specjalnie na Chinach. Ekonomistą też raczej nie jest. Może dlatego nie bierze pod uwagę dwóch istotnych szczegółów. Po pierwsze kwota wydana na zakupy w internecie zawiera część pieniędzy zostawionych w kraju, ale obejmuje cały handel internetowy, który nie ogranicza sie tylko do rynku wewnętrznego. Po drugie pierwszy kwartał 2009 r. to już czas spowolnienia gospodarczego i spadku PKB.

4) Zarobki
Do tego błędu przyznaję się. Zabrakło informacji z jakiego okresu pochodzą przykładowe pensje.

5) Członkostwo w ONZ
Chiny, jako Chińska Republika Ludowa są członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ dokładnie od 15 października 1971 r. W moim tekście nie sugeruję jednak, że nastąpiło to dopiero w ostatnich latach, a jedynie podaję tę informację, jako podkreślenie znaczenia kraju na arenie międzynarodowej. Informacja nie ani nieprawdziwa, ani wprowadzająca w błąd.

6) Wolność słowa
Rozumiem, że moja pobieżna analiza chińskiej gospodarki bardzo dotknęła autora tego bloga i jest wobec niego wrogim wystąpienie. Dlatego postanowił skorzystać ze wspomnianej wolności słowa i zaatakować mnie. No cóż, jest wolność słowa.
A jak ja ją rozumiem? Jako wolność wyrażania sądów i opinii, w granicach dozwolonych prawem.
Mimo wszystko pozdrawiam!

Jacek Zawadzki

rzyjontko, 10 sierpnia 2009, 20:22:40

W pierwszej kolejności wypada mi podziękować za ustosunkowanie się do moich zarzutów. Niestety Pana tłumaczenie mnie nie przekonuje. A oto dlaczego:

1) i 2) Jeśli chodzi o dwa pierwsze punkty, czyli informacje o historii Chin oraz ilości uczelni, to mogę je tylko skomentować w następujący sposób: Wikipedia nie jest wiarygodnym źródłem wiedzy. Wikipedia jest fenomenalnym źródłem podstawowych informacji i bardzo dobrym punktem startowym do znalezienia wiarygodnych danych, ale nie można się powoływać na Wikipedię jako na źródło informacji. Polecam lekturę następujących stron:
- Wikipedia jako źródło wiedzy
- Student's Wikipedia hoax quote used worldwide in newspaper obituaries
- False Fact On Wikipedia Proves Itself
Czy chciałby Pan, aby lekarz stawiał Panu diagnozę na podstawie informacji z Wikipedii?

3) Według tego raportu, obroty w handlu detalicznym w 2005 roku wynosiły w Chinach 820 miliardów dolarów. Naprawdę był Pan gotowy uwierzyć, że przeciętny Chińczyk wydał tylko 35 centów w ciągu 3 miesięcy 2009 roku? Dlaczego upiera się Pan przy swoich danych? Naprawdę jest Pan skłonny uwierzyć, że Chińczycy kupują więcej przez Internet niż tradycyjnie? Że zakupy w zagranicznych sklepach internetowych mogą przeważyć tradycyjny handel? Poza tym sam Pan sobie przeczy pisząc, że "pierwszy kwartał 2009 r. to już czas spowolnienia gospodarczego i spadku PKB". Przecież w swoim artykule napisał Pan, że "chińskie PKB w 2009 r. osiągnie 8 proc. wzrost. W drugim kwartale tego roku wzrost wyniósł już 7,9%". Martwi mnie ta całkowita bezrefleksyjność w podejściu do przytaczanych danych.

4) Z czystej ciekawości: jest Pan w stanie podać jakiekolwiek źródło kwoty 1700 USD?

5) Problem polega na tym, że ten akapit nie podkreślał znaczenia Chin na arenie międzynarodowej, tylko wzrost znaczenia, a to istotna różnica.

Treść komentarza można formatować zgodnie ze składnią Markdown.
Odpowiedzi śledzić można przy pomocy RSS RSS .