[Jacek Śliwerski]
(rzyjontko)[Sejm] Cyrk i nieustające konflikty
Dobrych parę lat temu przeczytałem po raz pierwszy "Irish success story". Kiedy dokładnie... nie pamiętam. W ogóle niewiele zapamiętałem. Dlaczego właściwie Irlandia była biedna? Jaka była istota przeprowadzonych reform? Jakie wnioski należało wyciągnąć? Ale jedna kwestia utkwiła mi bardzo głęboko w pamięci: z artykułu wynikało, że u podstaw irlandzkiego sukcesu gospodarczego leżało szerokie porozumienie ponad podziałami. Bez współpracy, konsensusu i jednomyślności nie byłoby "celtyckiego tygrysa" - tak to odebrałem.
Wiele złego może się jeszcze zdarzyć, ale wiele wskazuje na to, że inni będą w przyszłości czytać o "polskiej złotej dekadzie" jako efekcie udanej transformacji. Nie zdziwiłbym się przy tym, gdyby tłem narracji było szerokie porozumienie ponad politycznymi podziałami. Przy powszechnej zgodzie reformowano kraj tak, aby przyjęto nas najpierw do NATO, a potem do UE. Czy ktoś będzie pamiętał spory o wprowadzenie cywilnego nadzoru nad armią, albo nawoływania o bojkot referendum unijnego? Nie sądzę. O wiele ważniejsze było dostosowanie naszego prawa do standardów zachodnich. To zaś odbyło się w gruncie rzeczy na drodze konsensusu.

Powyższy wykres przedstawia głosowania według ilości głosów przeciwstawnych. (Dane dotyczą głosowań od września 1997 do czerwca 2010). Co można z niego wyczytać?
- Prawie co siódme głosowanie odbyło się bez ani jednego głosu przeciwstawnego! Czyli albo nikt nie był "za", albo nikt nie był "przeciw".
- W połowie głosowań było nie więcej niż 25 głosów przeciwstawnych.
Trzeba oczywiście pamiętać, że głosowanie ≠ ustawa, a spora część głosowań dotyczy spraw czysto proceduralnych (np. podejmowana w każdej kadencji uchwała dot. liczby wicemarszałków). Myślę, że najlepszą ilustracją zgodności naszego parlamentu jest jego bieżąca kadencja.

O ile dobrze rozumiem proces legislacyjny, to powyższa grafika przedstawia podział ustaw, którymi zajmował się sejm na sześć kategorii:
- Opublikowane: 594 ustawy, które ukazały się w dzienniku ustaw.
- Uchwalone mimo weta: 9 ustaw, które ukazały się w dzienniku ustaw po odrzuceniu weta prezydenta przez sejm.
- Skierowane do TK: 18 ustaw, które Prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego, ale nie zostały jeszcze rozpatrzone.
- Wycofane: 32 ustawy, które zostały wycofane z toku legislacyjnego przez inicjodawcę.
- Odrzucone: 66 ustaw odrzuconych przez Sejm i jedna przez Senat.
- Zawetowane/Zakwestionowane: 9 ustaw zawetowanych przez Prezydenta i jedna zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny.
Na wszelki wypadek wytłuszczę najważniejszą kwestię. W tej kadencji uchwalono pięćset dziewięćdziesiąt cztery ustawy, do których Prezydent nie miał żadnych zastrzeżeń. I to w sytuacji, w której Prezydent wywodził się z partii opozycyjnej!
Weźmy dla przykładu ustawę o zamówieniach publicznych. Zawierała ona zapisy, które pozwalały firmom ubiegającym się o zamówienie przeciąganie postępowania przetargowego niemal w nieskończoność (poprzez składanie protestów w ostatni możliwy dzień do każdej możliwej instancji). Urząd Zamówień Publicznych przygotował więc odpowiednią nowelę ustawy, za którą głosowało 421 z 421 obecnych na głosowaniu posłów. Była to zresztą już czwarta nowelizacja tej ustawy. Poprzednie były uchwalane następującymi stosunkami głosów:
- W kwietniu 2008 na 400 obecnych 400 było za.
- We wrześniu 2008 na 402 obecnych 399 było za, reszta wstrzymała się od głosu.
- W kwietniu 2009 głosowanie zakończyło się identycznym stosunkiem: 399 za, 3 wstrzymały się od głosu.
I jak to się ma do awantur i sporów, o których wciąż donoszą media?
Zobacz też: [Sejm] Frekwencja.
25 lipca 2010, 21:26:54
Komentarze
mmazur, 26 lipca 2010, 00:54:28Bardzo ciekawe podejście. Od dłuższego czasu próbowałem rozgryźć problem śledzenia, hmmm, "rzeczywistości" politycznej w kraju, bez konieczności czytania gazet (a co za tym idzie śledzenia bieżącej politycznej napierdalanki). I to w sumie mógłby być sposób -- parsowanie tego, co wychodzi z sejmu jako uchwalone.
Na początku roku analizowałem możliwość śledzenia procesu legislacyjnego na bieżąco, gdy jeszcze jest na poziomie ministerialnych projektów ustaw, ale tamtejsze BIP-y to jest za duża masakra, żeby się to dało parsować. Systemowi sejmowemu się nie przyglądałem, ale teraz widzę, że można by z niego sporo wyciągnąć. Ciekawe.
TV nie oglądam, a na portalach unikam "gorących" tematów, bo to z góry wiadomo, że sieczka. Strony sejmu (o dziwo) są nawet niezłe i świetnie nadają się do analizy sytuacji post factum, ale są zupełnie nieprzydatne do śledzenia na bieżąco tego co się dzieje.
Moim zdaniem najlepszą metodą śledzenia spraw bieżących jest skupienie się na tym, co mnie interesuje i śledzenie wyspecjalizowanych źródeł. Ja mam w RSSach Trystero, Factblog i polski kanał z OECD, Schneiera i codziennie zaglądam na SSC (żeby sprawdzić jak tam budowa dróg).