Skip to: Site menu | Main content

Autor

Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście. Więcej na stronie domowej.

10K

Narcyzm

Tak wygląda człowiek spędzający cały dzień przy biurku po przebiegnięciu 10km.
Human Race
Fajnie było.

02 września 2008, 21:01:35 4 komentarze

Strach przed nieznanym

"Zachód", Czepianie, Narcyzm, Wynurzenia

Twórcy polskich (choć może powinienem po prostu napisać nieamerykańskich) serwisów internetowych odznaczają się dwoma cechami:

  1. Obawą przed konfrontacją.
    Amerykanie dysponują dodatkowymi źródłami wiedzy i doświadczeniami, niedostępnymi dla pozostałych. Tworzą swoje oprogramowanie w kosmicznym tempie, bo korzystają ze znacznie lepszych narzędzi i zaawansowanych technologii, które do nas jeszcze nie dotarły. Poza tym ich metodyka pracy znacznie przewyższa nasze standardy. Za każdym razem, kiedy my skopiujemy wreszcie ich zdobycze, oni odskakują nam na kilka lat do przodu - po prostu nie ma na nich rady. Zamiast z nimi walczyć, lepiej bacznie się przyglądać temu, co robią... i, ewentualnie, kopiować ich pomysły, zanim sami zdążą zlokalizować swój produkt na potrzeby polskiego rynku.
  2. Brakiem znajomości języków obcych.
    Wielu ludzi uważa, że nasz kraj jest zacofany, niedojrzały, a na rynku brakuje odbiorców dysponujących odpowiednią siłą nabywczą. Internet jest medium, przy pomocy którego można w niedrogi sposób dotrzeć do odbiorców z całego świata. Tylko trzeba się z nimi jakoś porozumieć. Nie wierzę, że językiem angielskim biegle potrafi się posługiwać 72% polskich biznesmenów. Zamiast pytać, jak oceniają swoją znajomość angielskiego, należałoby raczej spytać, jak często rozmawiają po angielsku ze swoimi partnerami za granicą bez obecności tłumacza. Bierna znajomość języka angielskiego i zerowa znajomość kultury i obyczajów obcych krajów jest - i będzie - główną barierą docierania na inne rynki. Przytoczę tutaj anegdotkę o tym, jak to jeden z dyrektorów wpadł na genialny pomysł hasła reklamującego nasz produkt w Niemczech: "Sieg! Erfolg! Expansion!"

Polskich firm, które podbiły świat, jest co najmniej kilka. Istnieją już polskie firmy (np. Q-workshop), które globalny rynek podbiły poprzez Internet. Myślę, że przyszedł już czas na pierwszy polski serwis, który podbije cały świat (przynajmniej w obrębie własnej niszy) i wierzę, że niedługo to nastąpi. Kto wie, może to właśnie open-tran.eu nim będzie? Z całą pewnością nie będzie to serwis "społecznościowy", raczej konkretny produkt oferujący konkretną wartość dodaną.

Ja obcych się nie boję (a Niemców, Angoli i Amerykanów w szczególności). Kiedyś się chwaliłem, że zostałem zacytowany w publikacji Microsoft Research. Od tego czasu ilość cytowań zdążyła jeszcze wzrosnąć. A że byłem również wśród 91% autorów publikacji odrzuconych na ICSE 2006, porażek się nie boję.

To takie moje 3 grosze w dyskusji o innowacjach, pomysłach i realizacjach.

25 lutego 2007, 17:27:33 1 komentarz

Open-Tran.eu

Klepanie, Narcyzm

Wczoraj uruchomiłem serwis dla tłumaczy oprogramowania open source open-tran.eu. W tej chwili serwis potrafi sugerować tłumaczenia angielskich fraz na język polski bazując na tym jak zostały one (lub podobne frazy) przetłumaczone w KDE.

Zapraszam oczywiście na stronę, żeby zobaczyć jak to działa i o co w ogóle chodzi. A chętnych do współpracy gorąco zachęcam do przesyłania mi wszelkich uwag na mejla (np. sliwers@googlemail.com) albo jida (sliwers@jabberpl.org).

14 lutego 2007, 21:38:17 4 komentarze

Trudne słowo - nostryfikacja

Narcyzm, Wynurzenia

Ponad rok temu udałem się do właściwej dla mojego miejsca zamieszkania Wojskowej Komendy Uzupełnień po stempelek do książeczki wojskowej poświadczający, że jestem zwolniony z obowiązku odbycia służby wojskowej. Taki stempelek przysługiwał wszystkim absolwentom uczelni wyższych, którzy skończyli studia w roku 2005. Niestety pani w okienku niezbyt przychylnym okiem na to wszystko spojrzała - dyplom miałem tylko w angielskiej i niemieckiej wersji językowej... na dodatek nie zgadzał się z dokumentami, które jasno stwierdzały, że nie zostałem powołany do wojska tylko dlatego, że studiuję na Uniwersytecie Wrocławskim, a nie na Uniwersytecie Kraju Saary (gdziekolwiek by to nie było).

To właśnie wtedy rozważałem możliwość nostryfikacji mojego dyplomu na macierzystej uczelni. Dzięki dwustronnym umowom polsko-niemieckim o wzajemnym uznawaniu tytułów naukowych byłem już wykształciuchem, mój pracodawca nie robił żadnych problemów z rozpoznaniem dyplomu. Jedynym problemem było wojsko, które posługuje się własną logiką. Dlaczego więc pewien kandydat na pewne publiczne stanowisko nostryfikował na Esgiehu swój dyplom MBA uzyskany na University of Wisconsin - La Crosse? Pan Pełniący Obowiązki ma już 42 lata więc z pewnością obowiązek odbycia służby wojskowej już go nie obejmuje. W chwili nostryfikacji dyplomu miał już wyższe wykształcenie. Więc po co to wszystko?

Problemem jest oczywiście brak polsko-amerykańskiej umowy o rozpoznawaniu tytułów naukowych. Dlaczego takiej umowy nie ma? Problemem są... niskie standardy nauczania w Stanach Zjednoczonych. Może się to wydawać dziwne, ale USA to duży kraj, w którym jest baaardzo dużo uczelni nadających różnego rodzaju stopnie naukowe. Wynika to z tego, że tytuły naukowe w USA nie podlegają nadzorowi Państwa i każda uczelnia może je nadawać. Tak, każda Wyższa Szkoła Wszystkiego Dobrego w USA może wystawić dyplom magistra, albo doktora... tytuł taki nie tylko nie jest równoważny z tym uzyskanym w Stanford, nie będzie on bowiem nigdzie rozpoznany, również w Polsce. Taki dyplom (szczególnie, jeśli został uczciwie uzyskany, a nie kupiony od pierwszego-lepszego spamera) można przecież nostryfikować na renomowanej uczelni aby dodać sobie nieco blasku, prawda?

Ostatecznie zrezygnowałem z nostryfikacji, napisałem drugą pracę magisterską, obroniłem ją i uzyskałem drugi tytuł magistra. Zaś dzięki powtórzeniu rozporządzenia w roku 2006 zostałem również przeniesiony do rezerwy.

08 stycznia 2007, 20:53:54 13 komentarzy

Jak zrobić CV w LaTeXu

LaTeX, Narcyzm

Odkąd opisałem w jaki sposób przygotowałem swoje prace magisterskie w LaTeXu ludzie przestali znajdować mojego joggera przy pomocy haseł w stylu latex praca magisterska. Teraz trafiają przy pomocy frazy latex CV (widać obronili się i szukają pracy). Ponownie więc stanę do szukających otworem i przy okazji pochwalę się własnym życiorysem.

Tak wygląda moje CV:
CV

Umieściłem również paczkę ze źródłami do pobrania. CV stworzyłem przy pomocy stylu CurVe, który wchodzi również w skład pakietu texlive-latex-extra.

A ponieważ już od dłuższego czasu mam do czynienia z życiorysami innych ludzi, podzielę się z Wami jeszcze kilkoma uwagami na temat zawartości CV.

  1. Niemcy dołączają przeważnie do swoich CV zdjęcie oraz skany wszystkich dyplomów (z maturą włącznie), certyfikatów i tym podobnych. Osobiście mnie to denerwuje, bo i tak w nie nie zaglądam, a zdarzały się już CV, których rozmiar sięgał nawet 9MB. Uważam, że to tani sposób na wydłużanie sobie... no właśnie, czego - doświadczenia?
  2. Ponoć CV nie powinno być dłuższe niż 2 strony A4. Nie wiem jak to wygląda w innych firmach, ale do nas nie dociera taka ilość życiorysów, żeby się nie dało ich wszystkich przeczytać. Ja czytam wszystkie CV i wszystkie listy motywacyjne jakie do mnie docierają.
  3. Nie szukam i nigdy nie szukałem żadnych konkretnych "technologii" w CV. Nic mi również nie wiadomo, aby w naszej firmie (zatrudniającej ponad 2000 ludzi) istniało filtrowanie życiorysów w poszukiwaniu konkretnych słów kluczowych. Wiem natomiast, że każde CV przechodzi przez ręce prezesa zarządu. Osobiście odradzam stosowania takich wypełniaczy.

05 stycznia 2007, 20:25:21 3 komentarze

Latex praca magisterska

LaTeX, Narcyzm

Zaglądam sobie czasami (czyt. codziennie) na analitiksy i już od dobrych paru tygodni ludzie trafiają do mnie właśnie na tego typu hasła jak w tytule. Google ich tu kierują zapewne dlatego, że narzekałem tutaj sporo na ciężki los studenta. Niestety nie przypuszczam, żeby znajdowali to, czego rzeczywiście szukają. Postanowiłem więc wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom i umieściłem w sieci moje obydwie prace magisterskie:

Jestem zbyt leniwy, żeby cokolwiek w tym zmieniać, więc spakowałem tylko całe katalogi. Nie robiłem nawet clean, więc w środku są wszystkie te syfy, które towarzyszą tworzeniu dokumentu w LaTeXu: pliki aux, bbl, blg, log, out i nawet gotowe pedeefy. Ostrzegam również, że nie ma tutaj eleganckiego stylu. Cały tekst obydwu prac znajduje się w jednym pliku tex, w którym (przyznaję) ciężko się połapać. Poza tym żaden z makefile'i nie wywołuje bibtexa - to robiłem ręcznie.

Mimo wszystko myślę, że może się to komuś przydać. Poza tym chętnie służę radą.

02 grudnia 2006, 11:42:34 Dodaj komentarz

Accepted!

Narcyzm

Congratulations! Your tool paper submission, entitled

"API Changes - How Far Would You Go?",

has been accepted for demonstration at CSMR 2007.

Kupiłem Gin i Tonic, nastroiłem gitarę i idę to opić ze znajomymi z pracy. A od czwartku (jutro mam wolne z okazji święta modłów i pokuty) rozpoczynam batalię o wyasygnowanie środków na sfinansowanie naszego udziału w konferencji. Nie pojechałem z prezentacją na MSR, nie byłem na FSE, może tym razem będę miał więcej szczęścia.

21 listopada 2006, 18:22:10 Dodaj komentarz

Dalsze moich z Pythonem przygody

Klepanie, Narcyzm

Parę miesięcy temu napisałem sobie skrypcik w pythonie, który wyświetlał mi status połączenia z siecią (sieć mam niestety meteopatyczną - jak pada, to się gorzej czuje). Potem przesiadłem się na Gnome'a, a ten ma taki aplecik do wyświetlania statusu, więc skrypt poszedł w niepamięć. Ale niedawno padł nam jeden z monitorów i z konieczności siedzę przy laptopie, podłączonym kablem usb-usb z komputerem stacjonarnym. Nie dość, że aplecik nie wyświetla stanu połączenia komputera stacjonarnego, to na dodatek sam kabel się czasami zacina. Otworzyłem więc sobie wczoraj mój stary skrypcik i przerobiłem go na klienta i serwera.

A czemu się chwalę? Bo nigdy w życiu nie przyszłoby mi to tak szybko, gdybym nie znał C. Python może ma inną składnię, ale biblioteka standardowa działa na dokładnie tej samej zasadzie. A przy okazji po raz pierwszy przydał mi się góglowy code search, który przypomniał mi jaki się przekazuje level do setsockopta.

15 listopada 2006, 20:20:49 Dodaj komentarz

Certyfikaty

Narcyzm, Wynurzenia

Czasami, jak już wybitnie nie mam co robić, to zaglądam sobie na stronę Michała Zalewskiego. Dzisiaj tak właśnie tam wylądowałem i znalazłem 2 nowe, ciekawe linki. Pierwszy do jednego z moich starych projektów, a drugi do ciekawego mejla osobnika posługującego się czterema tytułami Certified Professional CośTam.

Tak się akurat przy tym składa, że dyrektor zaproponował mi ostatnio wzięcie udział w szkoleniu, które kończy się egzaminem na certyfikat Project Management Professional. Jak uważacie, warte to cokolwiek? Jeśli byle kto może się posługiwać tytułem Microsoft Certified System Engineer, ma on w ogóle jakąś wartość?

04 listopada 2006, 12:37:16 Dodaj komentarz

Szczęśliwy zbieg okoliczności

Narcyzm, Wynurzenia

Zajrzałem sobie dzisiaj na google analytics i zauważyłem, że ktoś trafił na moją stronę domową wpisując w gógle frazę sliwerski fixes links. Zaciekawiony, co to zwróci, wrzuciłem w wyszukiwarkę i na pierwszym miejscu wyskoczyła strona skryptu cvs2cl. I tak mi się właśnie przypomniał szczęśliwy zbieg okoliczności z nim związany.

Otóż opiekun mojej pracy magisterskiej rozpoczynał swoją karierę (a trzeba mu przyznać, że ma całkiem sporo publikacji na najwyższej klasy konferencjach + staż w Microsoft Research) od analizy tegoż właśnie skryptu. Prozaicznie, nie? Otóż śmiem podejrzewać, że musiał któregoś dnia zauważyć, że jestem na liście contributors tego skryptu (pamiętam, że zgłosiłem jakiegoś buga, ale nie jestem przekonany, że podówczas znałem na tyle dobrze Perla, żeby móc coś w nim poprawić). Pewnie to naciągane, ale wierzę, że to właśnie dzięki temu nasza współpraca tak dobrze się układała. To znaczy: dzięki temu, że na samym wstępie zdołałem sobie zdobyć szacunek.

Właściwie, to chciałem napisać o jeszcze jednym, podobnym zbiegu okoliczności, ale to może innym razem. Dość już na dzisiaj wystarczy tego lansu.

26 października 2006, 21:59:40 Dodaj komentarz

Mgr

Narcyzm

Od wczoraj jestem już nie tylko masterem, ale także magistrem.

Ku pamięci zapisuję najtrudniejsze pytanie.

Proszę udowodnić, że istnieje rozstrzygalny problem, który nie jest rozstrzygalny w czasie podwójnie wykładniczym.

Jeśli kogoś to interesuje to daję również link do mojej pracy magisterskiej.

15 września 2006, 18:50:36 3 komentarze